poniedziałek, 16 lutego, 2026

Ukryte zbrodnie Krakowa: historia morderstwa podczas demonstracji w 1982 roku

Pod koniec ubiegłego wieku w Polsce odbyły się masowe demonstracje przeciwko nowym ustawom komunistycznego rządu. Kraków również nie pozostał z boku. Comiesięczne demonstracje 13 dnia każdego miesiąca stały się tradycją miasta od 1982 roku i trwały do końca istnienia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Początkowo protesty były spowodowane oburzeniem mieszkańców miasta z powodu zapisów nowej ustawy o związkach zawodowych, którą Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zatwierdził 8 października, podaje strona krakowyes.eu

Ustawa ta zakazywała działalności Niezależnego Związku Zawodowego „Solidarność”. A od 1982 roku dzień 13 października w Krakowie przeszedł do historii jako dzień legendarnego oporu, kiedy to młody robotnik Bogdan Włosik zginął od kuli funkcjonariusza milicji. Prawdziwe okoliczności jego śmierci były długo ukrywane, a sprawcy zostali ukarani dopiero po upadku Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Przyczyny konfliktu

Mieszkańcy Krakowa historycznie nigdy nie przepadali za konfliktami, a wszelkie problemy zawsze starali się rozwiązywać na drodze dialogu i poszukiwania wspólnych rozwiązań. Różniło się to zasadniczo od nastrojów na wybrzeżu Bałtyku, na Śląsku, w Poznaniu czy Bydgoszczy, czego nowi przywódcy państwa nie mogli nie zauważyć. Aktywną opozycję wobec komunistów w Krakowie stanowiła grupa dysydencka „ROPCiO” oraz Studenckie Komitety Solidarności, które powstały w 1977 roku po śmierci Stanisława Pyjasa. Dysydenci zrzeszali się głównie pod auspicjami Archidiecezji Krakowskiej i klubów intelektualistów katolickich.

Początkowo organizatorzy Wolnych Związków Zawodowych w Krakowie działali systematycznie, koordynując wszystkie decyzje z przedstawicielami partii komunistycznej. Główna akcja protestacyjna powstała nawet nie z powodu konfliktów z władzami, ale z powodu próby zamachu na Jana Pawła II, kiedy to Kraków strajkował wraz z resztą Polski. Nawet „New York Times” napisał, że Kraków zyskał reputację miasta, w którym przedstawiciele partii rządzącej i związków zawodowych mogą dojść do porozumienia.

Ale wszystko zmieniło się w grudniu 1981 roku, kiedy polska nomenklatura oddała władzę generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu i mianowała generała Czesława Kiszczaka ministrem spraw wewnętrznych. W Krakowie władzę przejęli generał brygady Leon Sulima, komendant wojewódzki milicji pułkownik Adam Trzebiński i jego zastępca pułkownik Wiesław Działowski. Później tłumaczyli powód konfliktu z demonstrantami tym, że przywódcy „Solidarności” nie chcieli z nimi współpracować, a władze były tylko „za”. Tymczasem działania organizacji nabierały tempa. Powstał komitet strajkowy, na czele którego stanęli robotnicy Mieczysław Gil, Stanisław Handzlik i Jan Ciesielski. 

Strajk hutników

W niedzielę 13 października 1982 roku wojsko na polecenie władz miasta otoczyło hutę w Nowej Hucie. Do akcji wkroczyły również tajne oddziały milicji, a osoby, które przyszły wesprzeć strajkujących, zostały aresztowane. Filmowano i fotografowano obecnych, by móc później postawić im zarzuty. Czołgi rozbiły bramy zakładu, a za wojskiem podążyły cywilne oddziały milicji stworzone do zaprowadzania porządku w sytuacjach kryzysowych, zwane ZOMO (Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej). Chociaż władze głośno zaprzeczały w prasie codziennej, że strajk w zakładzie został złamany siłą, ludzie wiedzieli, co naprawdę się wydarzyło.

Prawdziwa historia śmierci młodego mieszkańca Krakowa, Bogdana Włosika, była przez długi czas ukrywana. Przedstawiciele cywilnej milicji twierdzili, że stwarzał on zagrożenie dla pracy funkcjonariusza, dlatego rozpoczęła się strzelanina, podczas gdy naoczni świadkowie twierdzili coś wręcz przeciwnego. Młody mężczyzna został zastrzelony z dala od głównych demonstracji i starć z przedstawicielami ZOMO, gdy szedł do kościoła w Bieńczycach. Jego przyjaciele, którzy znajdowali się w pobliżu, opowiadali, że milicjant wyskoczył zza rogu, strzelił Włosikowi w brzuch i pobiegł ulicą. Lekarze próbowali uratować Bogdana, ale ten zmarł na stole operacyjnym.

Krótko o Bogdanie Włosiku

Pochodził z robotniczej dynastii, jego ojciec Julian pracował jako hutnik w fabryce. Tak się złożyło, że władze komunistyczne postanowiły przyłączyć proletariacką Nową Hutę do inteligenckiego Krakowa, aby proletariusze mogli pomóc w walce z negatywnymi przejawami katolicyzmu i działalnością kół inteligenckich. Stało się jednak inaczej i w Krakowie powstał ośrodek antykomunistyczny. Należała do niego również rodzina Włosików. Siostra Bogdana Alina wspominała, że ona i jej brat byli wychowywani w tradycjach „Bóg, Honor, Ojczyzna”, matka dużo opowiadała im o Piłsudskim, wydarzeniach 1939 roku, Katyniu, Armii Krajowej. Dzieci były uczone miłości do ojczyzny i w żaden sposób nie ukrywały swojej nienawiści do komunistów. 

Po ukończeniu szkoły Bogdan postanowił studiować i pracować, aby pomóc rodzicom, i wstąpił do wieczorowego technikum. Ciężko pracował, a kiedy zaczął się strajk, przez trzy dni nie przychodził do domu, pracując jako łącznik między zakładami. Opowiadał o wydarzeniach w zakładzie: kiedy wojsko wtargnęło na teren zakładu, organizatorom „Solidarności” Gilowi, Handzlikowi i Ciesielskiemu udało się uciec podziemnym przejściem. Władzę w zakładzie przejął komisarz wojskowy, pułkownik Jerzy Mazurkiewicz. Strajkujących rozpędzano gazem łzawiącym i armatkami wodnymi. Mężczyzna wrócił do domu i postanowił dołączyć się do demonstrantów. Był w drodze do kościoła, aby spotkać się ze swoją dziewczyną, Małgorzatą, kiedy uzbrojony oficer wybiegł na niego z zaułka. Zobaczył grupę demonstrantów i idącego w jego kierunku młodego mężczyznę i chwycił za broń.  

Dalszy przebieg wydarzeń

Zdjęcie: Pogrzeb Bogdana Włosika

Pogrzeb Bogdana odbył się 20 października, a na Cmentarzu Hrembalowskim zgromadziło się ponad 20 000 osób. Później wydarzenie to nazwano bezprecedensową antykomunistyczną demonstracją żalu i gniewu w Krakowie. Ludzie przychodzili do kościołów, by modlić się za Włosika, gdy tłumy były rozpędzane przez ZOMO. Na ulicach zaczęły wybuchać bójki. 

Bogdan Włosik stał się symbolem „Solidarności” w Krakowie i Nowej Hucie, zwłaszcza dla najbardziej radykalnych organizacji antykomunistycznych – Niezależnego Ruchu Młodzieżowego i Federacji Młodzieży Walczącej. Opór został wtedy stłumiony, ale co miesiąc młodzi mężczyźni i kobiety w Krakowie zaczęli gromadzić się na demonstracjach w pobliżu kościoła, obok którego zastrzelono Bogdana. Wiosną 1988 roku Kraków był jednym z pierwszych miast, w których doszło do strajku, a jeden z organizatorów “Solidarności”, Mieczysław Giel, stanął na czele oporu hutników. 

Znalezienie i ukaranie sprawców

Władze zrzuciły winę za śmierć Bogdana na „siły anarchistyczne, które zainscenizowały zamieszki”. W przemówieniach radiowych i telewizyjnych tłumaczono, że funkcjonariusz strzelał w obronie własnej, ścigany przez demonstrantów domagających się schwytania tajnej policji. Ludzie znali jednak prawdę, choć nie potrafili jej udowodnić. Opowieści o śmierci Bogdana rozchodziły się po Krakowie, a mieszkańcy bardziej wierzyli świadkom niż władzom. 

Nazwisko oficera, który zastrzelił młodego mężczyznę, było utrzymywane w tajemnicy, podobnie jak jego los po tym wydarzeniu. Dopiero po upadku ZSRR i PRL badacze ujawnili informację, że zabójca pozostał w służbie i nie został w żaden sposób ukarany. Do 1987 roku pracował dla polskiej Służby Bezpieczeństwa. Dopiero w grudniu 1991 roku został skazany na 8 lat więzienia, a później sąd apelacyjny podwyższył wyrok do 10 lat. Były funkcjonariusz ZOMO został jednak przedterminowo zwolniony po 5,5 roku, a jego dalszy los jest nieznany. 

Pamięci Bogdana

W październiku 1992 roku, w dziesiątą rocznicę tragedii, w miejscu zabójstwa Bogdana został wzniesiony pomnik autorstwa rzeźbiarki Heleny Łyżwy. Pomiędzy blokami białego granitu wyrysowała ona przestrzeń katolickiego krzyża, a umieszczony pod nim tekst wyjaśniał, że jest to znak dla Bogdana Włosika i wszystkich innych, którzy zginęli w 1980 roku za wolność i solidarność narodu polskiego. 

Każdego roku, w pamiętnym dniu 13 października, krakowski oddział „Solidarności” organizuje pod pomnikiem wydarzenia i biegi pamięci. W XXI wieku plac przy kościele został nazwany imieniem Bogdana Włosika, uznanego polskiego bohatera, który został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności. Jego rodzicom został wręczony Order Odrodzenia Polski.

.......