W ciągu lat wojny rosyjsko-ukraińskiej Kraków stał się jednym z tych europejskich miast, w których ukraińscy wolontariusze zrobili dla swojej ojczyzny znacznie więcej, niż sugerują suche doniesienia medialne. Zbierali pomoc dla frontu, opiekowali się uchodźcami i przekonywali świat, by nie oswajał się z tragedią wojny. Wśród nich jest Krystyna Potapenko – ukraińska wolontariuszka z Krakowa, która po mistrzowsku łączy wiele ról naraz. W lipcu 2023 roku za heroiczne wsparcie ojczyzny została odznaczona medalem II stopnia „Za zasługi dla wywiadu wojskowego Ukrainy”. Prawniczka, koordynatorka projektów międzynarodowych, poetka, tłumaczka i specjalistka ds. współpracy polsko-ukraińskiej – dla Krystyny to nie lista tytułów, lecz codzienna praca w warunkach wojny, która dawno wykroczyła poza granice Ukrainy, pisze krakowyes.eu.
Z Sądowej Wiszni do Krakowa

Jeszcze na długo przed pełnoskalową inwazją młoda prawniczka koordynowała międzynarodowe inicjatywy pomagające osobom wykluczonym społecznie. Wśród nich znalazły się projekty takie jak Woman Innovation Network (wsparcie kobiet w Ukrainie, Gruzji i Białorusi) czy WIEM, sprzyjający integracji migrantów w Europie. Osobny rozdział stanowi Future4Refugees – projekt, którego współzałożycielką i realizatorką została już w Krakowie, gdzie zamieszkała w 2012 roku.
Krystyna Potapenko urodziła się w niewielkiej Sądowej Wiszni w obwodzie lwowskim. Dziennikarzom opowiadała o szczęśliwym dzieciństwie – pełnym miłości, książek i pasji do nauki. Do szkoły poszła już jako 5-latka, umiejąc czytać i liczyć. Codziennie urządzała w domu improwizowane wieczory poetyckie, a ojciec nauczył ją świetnej gry w szachy. Po szkole, którą ukończyła ze złotym medalem, wybierała między literaturą, historią a prawem. Ostatecznie wygrała jurysprudencja – według Krystyny zawód ten daje wewnętrzne oparcie w trudnych czasach.
Krok w świat, krok w walkę

Krystyna podjęła studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Lwowskiego im. Iwana Franki. Nauka nie przeszkodziła jej w twórczości: pisała do gazety uniwersyteckiej, zajmowała się nauką i publikowała własne wiersze. Kraków pojawił się w jej życiu w 2012 roku wraz ze stypendium doktoranckim na Uniwersytecie Jagiellońskim. Znajomość języka polskiego i doświadczenie ze Szkoły Prawa Polskiego pozwoliły jej na błyskawiczną integrację.
Rok 2013 przyniósł Rewolucję Godności. Krystyna mieszkała już w Krakowie, ale nie mogła pozostać obojętna. Jak sama mówi, milczeć nie pozwalała jej historia rodzinna: pradziadek był chorążym Ukraińskiej Armii Halickiej, a rodzina doświadczyła prześladowań i emigracji w czasach radzieckich. Od pierwszych dni Majdanu organizowała w Krakowie pomoc: zbierała ciepłe ubrania, leki i fundusze. Później opiekowała się rannymi leczonymi w Polsce, szukając dla nich mieszkań, sprzętu rehabilitacyjnego i wsparcia.
Dzieci, Majdan i przeczucie wojny

W latach 2015–2018 Krystyna zaangażowała się w pomoc dzieciom poległych i rannych żołnierzy operacji antyterrorystycznej (ATO). Wspólnie z fundacją „Zrealizować Marzenie” organizowała dla nich wyjazdy do Krakowa. Za kulisami kryły się tony formalności i logistyki, ale celem nadrzędnym było podarowanie małym Ukraińcom poczucia bezpieczeństwa.
Krystyna od dawna czuła, że wojna wejdzie w nową, krwawszą fazę. Analiza zagranicznej prasy już w 2021 roku utwierdziła ją w przekonaniu, że agresor się nie zatrzyma. 23 lutego 2022 roku – dzień przed wybuchem pełnoskalowej wojny – przelała pieniądze wolontariuszom, przeczuwając, że zaraz będą niezbędne. Już 24 lutego w Krakowie powstała grupa „Pomoc Ukrainie”, co rozpoczęło najbardziej intensywny etap jej działalności.
Wolontariuszka na linii życia

Jej front był cichy i prawie niewidoczny. Pozwolenia prawne, kwestie bezpieczeństwa, negocjacje z urzędami w Polsce i Ukrainie, kontakty z wojskowymi i lekarzami – to stało się jej codziennością. Pierwsze tygodnie były nieprzerwanym maratonem przy telefonie i tirach z pomocą. Pierwszy wolny dzień Krystyna miała dopiero 7 kwietnia. Czytała wtedy o poległych obrońcach i nie mogła powstrzymać łez.
Zespół Potapenko pracował bez pośredników. Pomoc trafiała bezpośrednio do jednostek wojskowych i szpitali polowych w Dnieprze, Charkowie, Mikołajowie czy Lwowie. Jednym z największych sukcesów było dostarczenie specjalistycznych worków do krwi do Lwowskiego Szpitala św. Pantelejmona – sprzętu, którego w Ukrainie brakowało ze względu na skomplikowane procedury.
Miliony, drony i „kotki Krystyny”

Dzięki wsparciu polskiej ambasady w Belgii oraz przedsiębiorców udało się nie tylko dostarczyć worki, ale i zakupić drogie lodówki medyczne do przechowywania krwi. Ten jeden projekt był wart setki tysięcy złotych. Łącznie dla Sił Zbrojnych Ukrainy zespół pozyskał miliony. Tak narodziła się akcja „Zbroimy Ukrainę”. Choć początkowo myślano o śmigłowcu bojowym, po rozmowie z wywiadem wojskowym cel zmieniono na helikopter medyczny do ewakuacji rannych.
Kampania, wywiady z ekspertami (m.in. gen. Romanem Polko) i wsparcie Jana Piekło przyniosły milion złotych. Równolegle Krystyna dostarczała drony, celowniki, generatory i paliwo. Żołnierze, których wspierała, zaczęli nazywać się „kotkami Krystyny” i stali się dla niej drugą rodziną.
UkrArtHub: Oparcie dla Ukraińców w Krakowie
Kraków dla Krystyny Potapenko to nie tylko front. Włożyła ogrom pracy w stworzenie UkrArtHubu – przestrzeni dla dzieci uchodźców, które uczą się tam według ukraińskiego programu, zajmują sztuką i sportem, podczas gdy ich rodzice pracują. Centrum pomogło wielu osobom znaleźć zatrudnienie i stało się miejscem dyplomacji kulturalnej, poezji oraz budowania profesjonalnych sieci kontaktów.
Historia Krystyny może brzmieć jak opowieść o „żelaznej damie”, ale to los zwykłej Ukrainki, która miewa chwile słabości i zmęczenia. Zawsze jednak wraca do pracy. Trzyma ją nie tylko poczucie obowiązku, ale i głęboka wiara w ludzi, Ukrainę i ostateczne zwycięstwo.