poniedziałek, 16 lutego, 2026

Kraków w latach II wojny światowej: wydarzenia stycznia 1945 roku w perspektywie historycznej

Przez dziesięciolecia wydarzenia ze stycznia 1945 roku w Krakowie tłumaczono krótko i zwięźle: miasto uratowali radzieccy żołnierze. Obraz ten powielano rok po roku – na plakatach, w podręcznikach szkolnych, podczas uroczystych rocznic – aż w końcu stał się oczywistością. Stała za tym prosta i wygodna narracja: Armia Czerwona wkroczyła do miasta, Kraków uniknął zniszczeń, a reszta nie wymagała wyjaśnień. Taki przekaz idealnie wpisywał się w powojenną rzeczywistość, w której przeszłość miała być czarno-biała i pozbawiona trudnych pytań, pisze portal krakowyes.eu.

Po 1989 roku ten utrwalony wizerunek zaczął pękać. Otwarte archiwa, nowe badania i ożywione debaty publiczne przywróciły wydarzeniom ze stycznia 1945 roku ich naturalną złożoność. Wyraźna stała się różnica między przebiegiem operacji wojskowej a jej późniejszą polityczną interpretacją. To wtedy historycy postawili pytanie, które przez lata pozostawało bez odpowiedzi: gdzie przebiegała granica między realiami wojennymi a powojenną legendą?

Operacja krakowska 1945: Przebieg działań

Profesor Henryk Stańczyk w swojej monografii „Operacja krakowska 1945”, opublikowanej w 2001 roku, szczegółowo opisał plan ofensywy zatwierdzony na najwyższym szczeblu radzieckiego dowództwa. W dokumentach sztabowych wszystko wyglądało logicznie: dwie armie Frontu Ukraińskiego miały obejść Kraków, zamknąć pierścień okrążenia i rozbić niemiecką 17. Armię. Rzeczywistość szybko jednak zweryfikowała te założenia. Na południowej flance wojska hitlerowskie stawiły zacięty opór, a radzieckie jednostki posuwały się powoli przez zaśnieżone bezdroża i trudny, górzysty teren. Gdy 17 stycznia jedna z armii zbliżała się do Krakowa od północy, druga wciąż toczyła ciężkie walki nad Dunajcem. Miasto zamarło w niepewności, nie wiedząc, czy uniknie totalnej zagłady.

Badacz Andrzej Karocki zwracał uwagę, że po wojnie w przestrzeni publicznej dominowało przekonanie o „mistrzowskim manewrze” Armii Czerwonej, który rzekomo ocalił Kraków. Obraz ten, aktywnie promowany w czasach PRL, służył umacnianiu relacji polsko-radzieckich. Tymczasem fakty z początku 1945 roku wskazują na znacznie bardziej skomplikowaną sytuację taktyczną. Operacja nie była wynikiem jednego, genialnego posunięcia, lecz splotem okoliczności wojskowych.

Kraków na tle morza ruin

Stanisław Dąbrowa-Kostka w książce „W okupowanym Krakowie” (1972) pisał: Niemcy starali się bronić nie tylko przed nacierającymi Sowietami, ale także przed działaniami Armii Krajowej i ruchu oporu. Podczas gdy inne polskie miasta zamieniały się w sterty gruzów pod zmasowanym ogniem artylerii, Kraków ocalał niemal nienaruszony. Pytanie, dlaczego akurat dawna stolica Polski uniknęła losu Warszawy czy Wrocławia, przez lata dzieliło historyków.

Łukasz Jasina, publicysta i komentator, zauważa, że radziecka armia rzadko dbała o „subtelne wyzwalanie” miast. W przeciwieństwie do zachodnich aliantów, Sowieci działali zazwyczaj brutalnie: intensywne bombardowania zostawiały po sobie spaloną ziemię. Zdaniem Jasiny, zrównana z ziemią Warszawa potrzebowała przeciwwagi w postaci pozytywnego mitu o ocaleniu. W ten sposób postać marszałka Iwana Koniewa stała się centralnym punktem nowej, krakowskiej legendy.

Tajemnica nienaruszonego miasta

Jaki był prawdziwy powód ocalenia Krakowa? W styczniu 1945 roku priorytety Stalina były jasne: najważniejszy był przemysł. Marszałek Koniew wspominał, że podczas spotkania na Kremlu Stalin zaznaczył na mapie Górny Śląsk i powiedział krótko: „Złoto”. Kraków leżał na drodze do tych strategicznych zakładów. Miasto miało zostać zajęte szybko i bez zbędnych walk ulicznych, by nie blokować szlaków zaopatrzeniowych prowadzących do śląskich kopalń i hut. Ocalenie Krakowa było więc elementem chłodnej gry strategicznej.

Dla radzieckiego dowództwa los miast był drugorzędny wobec celów militarnych, co widać po zniszczeniach w innych regionach:

  • Bydgoszcz i Toruń – uniknęły całkowitej zagłady;
  • Gdańsk – spłonął niemal doszczętnie już po zajęciu przez Sowietów;
  • Gdynia, Poznań, Częstochowa – odniosły bardzo ciężkie straty;
  • Wrocław – stał się symbolem wojennej apokalipsy.

Kraków przetrwał. Niemcy również nie zdecydowali się na jego zniszczenie, gdyż traktowali go jako stolicę Generalnego Gubernatorstwa. Jedynym znaczącym ubytkiem był uszkodzony fragment katedry wawelskiej – w nocy z 18 na 19 stycznia radziecka bomba lotnicza spadła na plac Stefana Batorego, uszkadzając Kaplicę Świętej Marii. Po wojnie fakt ten był tuszowany przez cenzurę, a katedrę wyremontowano.

Jak propaganda stworzyła bohatera?

Po wojnie w Polsce narodziła się legenda o „specjalnych grupach radzieckich”, które rzekomo udaremniły niemiecki plan wysadzenia miasta w powietrze. Mity te podsycała kultura masowa – od literatury po popularne seriale, jak choćby „Czterej pancerni i pies”. Wszędzie tam Armia Czerwona jawiła się jako jedyny zbawca polskiego dziedzictwa.

Mit marszałka Koniewa był tak silny, że w 1955 roku otrzymał on honorowe obywatelstwo Krakowa, a w 1987 roku postawiono mu pomnik. Jednak już w 1991 roku, na fali przemian ustrojowych, monument został zdemontowany. Kraków zaczął rozliczać się z narzuconą mu wersją historii.

Co zapamiętali krakowianie?

W XXI wieku narracja o „cudownym wyzwoleniu” odeszła do lamusa. Mieszkańcy coraz głośniej mówią o tym, co działo się naprawdę: o aresztowaniach, które nastąpiły tuż po wejściu nowej władzy, ale także o ogromnej radości z końca okupacji niemieckiej, otwieraniu polskich szkół i Teatru Słowackiego.

Bez względu na to, czy Koniewem kierowała miłość do zabytków, czy chęć przejęcia śląskich kopalń, fakt pozostaje faktem: Kraków przetrwał. Trudno sobie wyobrazić polską kulturę, gdyby po wojnie naród musiał odbudowywać z ruin kolejne wielkie miasto obok Warszawy.

Kraków bez lukru

Ocalenie Krakowa w styczniu 1945 roku było wynikiem strategicznego wyrachowania, a nie romantycznego gestu. Ta prawda okazuje się znacznie ciekawsza niż jakikolwiek propagandowy mit. Nowoczesne badania pokazują Kraków nie jako miasto „uratowane” przez herosa na białym koniu, lecz jako miasto, które zdołało ocaleć w wojennej pożodze. Dla współczesnej Polski to ważna lekcja odróżniania legend od faktów i doceniania dziedzictwa, które przetrwało wbrew wszystkiemu.

.......