poniedziałek, 16 lutego, 2026

Sierpniowy Zryw: jak Kraków strajkował w 1980 roku

Wszyscy dobrze pamiętają krakowskie protesty z 11 listopada, manifestacje przeciwko smogowi czy głośne demonstracje pod ambasadą rosyjską w 1990 roku. Powoli jednak zapominane są wydarzenia, które niegdyś wstrząsnęły miastem – protesty i starcia uliczne w Krakowie w latach 1981–1989. To właśnie one stały się katalizatorem zmian, które z czasem zdefiniowały polityczny krajobraz Polski. Lato 1980 roku w kraju rozpoczęło się od decyzji rządu o podniesieniu cen mięsa – kroku, który natychmiast obnażył narastające od dawna napięcie społeczne. Jako pierwsze stanęły zakłady, a nawet szybkie podwyżki płac nie zdołały ugasić fali niezadowolenia. Strajki szybko rozprzestrzeniały się po kraju, a do ruchu dołączył również Kraków, pisze krakowyes.eu.

W Przededniu Burzy

Początkowo strajki, które wybuchły w województwie lubelskim, Tarnowie, Ursusie i Mielcu, wyglądały na zwykłe niezadowolenie robotnicze. Zazwyczaj ludzie domagali się podwyżek płac i poprawy warunków pracy, otrzymywali swoje dodatki i wracali do hal. Jednak 14 sierpnia 1980 roku wszystko się zmieniło. Ośrodkiem nowego oporu stała się Stocznia Gdańska im. Lenina, a impuls dało zwolnienie suwnicowej i aktywistki Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, Anny Walentynowicz.

Robotnicy Gdańska rozpoczęli strajk, a wsparcie ze strony licznych zakładów w Sopocie i Gdyni bardzo szybko przekształciło lokalny protest w ruch ogólnopolski. Rozmowy 16 sierpnia nie zmniejszyły fali protestu: już następnego dnia sformował się Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Uczestnicy spisali ponad 20 postulatów, wśród których na pierwszym miejscu stała możliwość utworzenia niezależnych związków zawodowych – bez ingerencji partii i władzy. Dzień później strajk rozpoczął się w Stoczni im. Adolfa Warskiego w Szczecinie. Wkrótce fala wsparcia objęła całą Polskę niewidzialnym łańcuchem solidarności.

Pierwsze Iskry Oporu

Władze, zdając sobie sprawę z zagrożenia, rzuciły wszystkie siły na likwidację konfliktu. Organizacje partyjne zachęcały członków Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej do integracji z nowymi komitetami, by utrzymać sytuację pod kontrolą. Krakowska Służba Bezpieczeństwa rozpoczęła operację „Tygle”, usiłując zasiać wrogość między Krakowem a Nową Hutą, robotnikami i intelektualistami. Ale te intrygi nie zadziałały. Ruch w Małopolsce nabierał tempa.

Kraków przez długi czas pozostawał w uśpieniu, które przerwała młodzież. Krakowski Studencki Komitet Solidarności (KSKS) sformował się jeszcze w 1977 roku po tragicznym zabójstwie studenta polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, Stanisława Pyjasa, przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Wakacje nie sprzyjały aktywnej pracy, niemniej jednak młodzi krakowianie – Anna Szwed, Bogusław Sonik, Bronisław Wildstein, Józef Barań, Wojciech Modelski, Marcin Mańkowski oraz Ewa Kulig – starali się włączyć w rozwój wydarzeń.

Próby i Konsekwencje

Anna Szwed zorganizowała niewielki punkt informacyjny w mieszkaniu Pelagii Potockiej, gdzie rozpowszechniano wiadomości o strajkach i represjach w całej Polsce. Aktywista Bogusław Sonik wspominał później, że studentów bardzo frustrował fakt, iż w Krakowie nic się nie działo. Dlatego młodzi ludzie za wszelką cenę dążyli do przyłączenia się do strajków. Próbowali rozpowszechniać ulotki, ale to nie przyniosło oczekiwanych rezultatów.

Działalność młodzieży nie uszła uwadze Służby Bezpieczeństwa. Na początku sierpnia uczestników KSKS, Pawła Witkowskiego, Wacława Sikorę i Jerzego Godka, aresztowano za to, że szli ulicą, wykrzykując prowokacyjne hasła. Natomiast 12 sierpnia Annę i Andrzeja Mietkowskich zatrzymano podczas przewożenia do Krakowa 3500 egzemplarzy niezależnej opozycyjnej gazety robotniczej „Robotnik”.

Odwaga Jednego Krakowianina

Zdjęcie: Ryszard Majdzik

Dopiero połowa sierpnia przyniosła młodzieży długo oczekiwaną nadzieję. Uczestnik wydarzeń, pracownik przedsiębiorstwa „Elbud-Kraków”, Ryszard Majdzik, wspominał później, że impulsem do działania stała się dla niego wiadomość o zamieszkach w Gdańsku. A także słowa ojca o tym, że Kraków ma szansę pokonać rząd pokojowo. Napisał wówczas notatkę-ostrzeżenie do kierownictwa zakładu o swojej solidarności z robotnikami Wybrzeża i ogłosił czterogodzinny postój pracy. O godzinie 7:00 rano Majdzik położył deklarację na tokarce i rozpoczął strajk w pojedynkę.

Natychmiast podniósł się szum. Sekretarz organizacji partyjnej, Mieczysław Mardyła, zaczął domagać się od strajkującego podjęcia pracy i grozić. Ten jednak odmówił. Wówczas do Ryszarda dołączył najbliższy kolega Zbigniew Sikorski, a następnie reszta załogi. W zakładowej stołówce robotnicy pilnie zwołali zebranie, a Ryszard zaproponował kolegom wsparcie stoczniowców na Wybrzeżu.

Strajk ogłoszono natychmiast, a komitet objął Ryszard Majdzik. Ta wiadomość błyskawicznie dotarła do Gdańska za pośrednictwem Wojciecha Modelskiego z KSKS. Stocznia Gdańska niezwłocznie poinformowała przez megafony, że przedsiębiorstwo przemysłowe „Elbud-Kraków” strajkuje razem z nimi. Nawiasem mówiąc, strajk w tym zakładzie był najdłuższy w tamtym czasie w Krakowie i zakończył się dopiero w dniu podpisania Porozumień Gdańskich. Było to jaskrawy dowód na to, że nawet jedna osoba jest w stanie zapalić ogień oporu.

O Tym, Jak Stanęły Stalowe Hale

Informacja napływająca z Wybrzeża w końcu poruszyła Hutę im. Lenina. Protest w Nowej Hucie rozpoczął się 19 sierpnia podczas nocnej zmiany w wydziale nr 1 i w dziale mechanicznym. Po kolei zatrzymywały się walcownie, kruszarka, walcownia cienkiego drutu, walcownia gorących taśm, konwertor i stalownia. Miasto i zakład zamarły w napięciu, gdyż każda wyłączona maszyna oznaczała, że strajk przybiera na sile, a dalsze działania mogły zatrzymać całego stalowego giganta.

Na początku września, po zakończeniu pierwszych etapów protestu, w zakładzie i w mieście zaczęły powstawać punkty konsultacyjne i informacyjne, gdzie robotnicy mogli dowiedzieć się, jak organizować nowe związki zawodowe. Sytuacja pozostawała krytyczna: kontynuacja strajku groziła paraliżem całego przedsiębiorstwa. 26 sierpnia wznowiono rozmowy z kierownictwem, sformułowano i przekazano postulaty. Po dyskusjach i spełnieniu części warunków praca w zakładach Krakowa i Nowej Huty stopniowo została wznowiona.

Kraków i Małopolska na Drodze Zmian

Komitety utworzone podczas strajku w każdym wydziale zaczęły przekształcać się w rady i komitety robotnicze, które 6 września wybrały ze swoich przedstawicieli komisję hutników. Reprezentowała ona Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” Huty im. Lenina w nowej strukturze zakładowej Krakowa. Równolegle na początku września w prywatnych domach oraz w Krakowskim Klubie Inteligencji Katolickiej zaczęły działać punkty konsultacyjne dla tych, którzy dążyli do tworzenia nowych związków. Wśród aktywnych organizatorów byli Ryszard Majdzik, Anna Szwed, Jan Franczyk, Franciszek Grabczyk, Adam Macedoński, Mieczysław Mietkowski i Henryk Karkoś.

15 września 1980 roku odbyło się wielkie spotkanie przedstawicieli 69 krakowskich i nowohuckich zakładów, przedsiębiorstw, instytucji naukowych, badawczych, kulturalnych i oświatowych, upoważnionych do reprezentowania NSZZ „Solidarność” w swoich placówkach. W ciągu miesiąca w regionie powstało 700 organizacji związkowych, co stało się początkiem „Karnawału Solidarności” w Krakowie i Małopolsce – czasu, gdy miasto i region wypełniły się energią protestu, jedności i nowych możliwości.

.......