poniedziałek, 16 lutego, 2026

Głos wśród armat – kobiecy testament Zofii Moraczewskiej

Do pierwszego parlamentu Polski po odzyskaniu niepodległości weszło 8 kobiet, które w tamtych czasach stały się narodowymi bohaterkami. Nazywano je posłankami, członkiniami parlamentu, a czasem z ironią – po prostu „kobietami”. Mimo uprzedzeń, tych osiem pań było pionierkami, a jedną z odważnych była Zofia Moraczewska. Weszła do parlamentu w styczniu 1919 roku jako przedstawicielka okręgu krakowskiego. Opracowana ordynacja wyborcza, która pozwoliła kobietom głosować i być wybieranymi, weszła w życie zaledwie dwa miesiące przed wyborami – w listopadzie 1918 roku. Ten historyczny dokument podpisał jej mąż – premier Jędrzej Moraczewski. Stało się to dzięki niemałym wysiłkom odważnej pani Zofii, pisze krakowyes.eu.

Życie dla idei

Kiedy w 1873 roku urodziła się Zofia Gostkowska, mało kto mógł przewidzieć, że dziewczynka z profesorskiej rodziny stanie się jedną z najaktywniejszych działaczek na rzecz polskiej emancypacji kobiet. Rodzina była inteligentna, otwarta na nowe idee, dlatego dzieci nieustannie słyszały rozmowy o równości, postępie i nauce. Znany profesor Politechniki Lwowskiej Roman Gostkowski zaszczepił córce wartości, które później ukształtowały jej polityczne i społeczne credo. Rozwojowi Zofii sprzyjała także nauka we Lwowie – w Wyższej Szkole Naukowej Żeńskiej imienia Wiktorii Niedziałkowskiej. Tam szerzono nie tylko wiedzę, ale i idee niepodległej Polski oraz edukacji dla kobiet.

Dziewczyna dużo czytała. Pozytywistyczne dzieła Elizy Orzeszkowej, Marii Konopnickiej, idee Darwina, Spencera, Buckle’a i Kropotkina uświadomiły jej, że sprawiedliwość społeczna to nie abstrakcja, lecz dzieło tych, którzy są gotowi działać. Po ukończeniu nauki Zofia pracowała jako nauczycielka. W 1899 roku poznała młodego inżyniera Jędrzeja Moraczewskiego; ich małżeństwo było nietypowe jak na tamtą epokę – oparte na partnerstwie, wspólnych poglądach i marzeniach. W życiu codziennym obowiązywały tradycyjne role, ale w światopoglądzie – równouprawnienie. Później Moraczewska wspominała, jak z mężem omawiali własne obserwacje i marzyli, że całe życie będą walczyć z ignorancją i biedą.

Ból, walka, wybór

I te marzenia stały się rzeczywistością. Małżeństwo często się przeprowadzało, bo Jędrzej budował linie kolejowe w Galicji i na Bałkanach. Zofia zaś nie tylko za nim podążała, ale także angażowała się w sprawy: wraz z żonami robotników organizowała spółdzielnie, piekarnie, pracownie krawieckie. W jednej z nich szyto mundury dla legionów Piłsudskiego, w innych – potajemnie przechowywano broń zdobytą podczas zbrojnych rajdów. Ich dom często służył jako schronienie dla broni, a pani Zofia zręcznie unikała rewizji.

Rok 1907 stał się nowym punktem zwrotnym w życiu Moraczewskich. Jędrzeja wybrano posłem do parlamentu wiedeńskiego z ramienia Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska, a rodzina przeniosła się do Stryja. Moraczewscy angażowali się w agitację patriotyczną, wspierali tworzący się wówczas ruch strzelecki Józefa Piłsudskiego. Z początkiem I wojny światowej Jędrzej wstąpił do Legionów Polskich. Zofia została sama z trojgiem dzieci, ale nawet w takich okolicznościach nie ustąpiła. W 1916 roku stanęła na czele Ligi Kobiet Galicji i Śląska, nadając organizacji jasną linię, sprzyjającą Piłsudskiemu. Władze austriackie groziły jej represjami, ale Zofia nie przestraszyła się.

Pierwsza posłanka

11 listopada 1918 roku nadszedł długo wyczekiwany dzień dla Polski, kiedy to kraj ponownie odzyskał niepodległość. Dla Moraczewskiej była to nie tylko polityczna wygrana, ale i wynik pracy społecznej. Tego samego roku stanęła na czele Zjednoczonej Ligi Kobiet, a już w styczniu 1919 roku kandydowała do Sejmu z okręgu krakowskiego. Pani Zofia weszła do parlamentu jako jedyna posłanka socjalistyczna. Takie zaufanie od krakowian nie było przypadkowe. W Krakowie Moraczewska aktywnie uczestniczyła w rozwoju ruchu kobiecego i emancypacji. Pracowała jako nauczycielka, propagowała edukację dla dziewcząt, opowiadała się za aktywnym udziałem kobiet w życiu publicznym. Jej wysiłki przyczyniły się do wzrostu świadomości kobiecej w mieście, w tym w kwestii roli kobiet w polityce.

Pod jej wpływem w Krakowie umocniła się sieć organizacji kobiecych, które walczyły nie tylko o równość płci, ale także o prawa społeczne i pracownicze. W mieście, gdzie na przełomie wieków ścierały się idee monarchizmu, socjalizmu i konserwatyzmu, to właśnie Moraczewska zdołała zjednoczyć kobiety o różnych przekonaniach dla wspólnego celu – walki o równość. Dla niej działalność parlamentarna stała się naturalną kontynuacją całej wcześniejszej drogi. Współpracowała z Klubem Politycznym Kobiet Postępowych, występowała z trybun, składała inicjatywy ustawodawcze. Jej pierwsza interpelacja, złożona 5 marca 1919 roku, dotyczyła właśnie równouprawnienia kobiet. Polityczka uważała, że ma podwójny obowiązek: z jednej strony – pracować nad ogólnymi dla wszystkich posłów kwestiami, a z drugiej – walczyć o prawa kobiet, które długo były pozbawione głosu w polityce.

Kobieta, która nie bała się walczyć

Mimo aktywnej i wpływowej działalności parlamentarnej, 26 września 1922 roku Zofia Moraczewska złożyła rezygnację. Prawdopodobną przyczyną tego kroku była śmierć syna na froncie wojny polsko-bolszewickiej. W tym czasie kobieta wycofała się z areny politycznej i poświęciła rodzinie, osiedlając się w Sulejówku, gdzie Moraczewscy mieszkali obok Józefa Piłsudskiego. Spokój nie oznaczał jednak bezczynności. Moraczewska zawsze była aktywistką, dlatego nadal pracowała w ruchu kobiecym: przewodniczyła Związkowi Pracy Obywatelskiej Kobiet, a następnie – Kobiecej Samopomocy Społecznej. Te inicjatywy były jej odpowiedzią na wyzwania międzywojennego czasu – biedę, bezrobocie, brak ochrony socjalnej.

W listopadzie 1930 roku, po ośmioletniej przerwie, wróciła do wielkiej polityki – tym razem jako posłanka Sejmu z ramienia Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem (BBWR). I choć jej polityczna pozycja nieco się zmieniła, walka o godność i prawa kobiet oraz sprawiedliwość społeczna pozostały priorytetem. Podczas okupacji niemieckiej Zofia i Jędrzej Moraczewscy aktywnie wspierali ruch spółdzielczy, który był ściśle związany z walką podziemną. Zofia wchodziła w skład kierownictwa spółdzielni w Sulejówku, pracowała w Komitecie Pomocy Ofiarom Wojny, dokładając starań, by wspierać poszkodowanych w tych trudnych czasach. W latach II wojny światowej zginęli jej mąż i dzieci, ale ta odważna kobieta kontynuowała walkę.

Bojowniczka, która zmieniła polską politykę

Po wojnie pani Zofia wycofała się z polityki, ale nie zaprzestała aktywności społecznej: zaangażowała się w tworzenie Encyklopedii Polskiego Ruchu Kobiecego – ważnego źródła dla historii feminizmu w Polsce. Nowa władza Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej traktowała ją z pewną lojalnością – przede wszystkim jako wdowę po pierwszym socjalistycznym premierze kraju. Zofii zwrócono dom, który wcześniej został skonfiskowany przez niemieckich okupantów. Niemniej jednak zachowywała ostrożność wobec reżimu komunistycznego, choć liczyła, że jego polityka przyniesie korzyści robotnikom. Zofia Moraczewska zmarła w 1958 roku, podczas tak zwanej „odwilży gomułkowskiej” – okresu krótkotrwałego złagodzenia sytuacji politycznej w Polsce.

Już w wieku 73 lat Zofia Moraczewska wydała niewielką broszurę pod symbolicznym tytułem „Mój testament. Pisany do ogółu Kobiet Polskich w r. 1945”, gdzie pozostawiła światu nie tylko wspomnienia, ale i apel – pacyfistyczny, głęboko ludzki i feministyczny. Polityczka szczególnie podkreślała, że gdyby mogła zacząć swoje życie od nowa, oddałaby wszystkie swoje myśli i duszę tej sprawie, ponieważ zawsze najbardziej pragnęła, by kiedyś polskie kobiety stanęły na czele uniwersalnego ruchu odrodzenia.

Zapomniana bohaterka polskiej emancypacji

Mimo wszystkich osiągnięć i wpływu, jaki miała w decydujących momentach historii Polski, w XXI wieku imię Zofii Moraczewskiej niemal zniknęło z pamięci społecznej. Faktycznie, imieniem Zofii i Jędrzeja Moraczewskich nazwana jest tylko szkoła w Sulejówku. A jednak jej przykład pozostaje przypomnieniem, że prawdziwa walka nie zawsze toczy się na parlamentarnej trybunie. Czasem odbywa się w cieniu – o równość, godność, człowieczeństwo. I właśnie taką walkę toczyła Moraczewska do ostatniego dnia.

Żyła w epoce, gdy kobiety dopiero zaczynały wkraczać w przestrzeń publiczną, i nie tylko sama tam weszła, ale i otworzyła drzwi innym. A gdy świat znowu będzie szukał moralnych drogowskazów, postacie takie jak Zofia Moraczewska przypomną: zmiany nie rodzą się z przemówień, tworzą je ludzie. Tacy jak ta odważna polityczka, która zawsze łączyła ideały z działaniem, a słowa – z życiem. I właśnie w tym – jej prawdziwy testament dla kobiet przyszłości.

.......