wtorek, 17 lutego, 2026

Jedno z najgłośniejszych wydarzeń w historii polskiego podziemia: historia akcji Wiśnicz

W czasie II wojny światowej Polakom udało się wykazać ogromny duch walki i pragnienie wolności. Mimo że wojska III Rzeszy dość szybko zajęły terytorium Polski, ludzie nie chcieli się poddawać i rezygnować z wolności. Polskie podziemie było w tamtych latach bardzo aktywne. Prawie we wszystkich zakątkach kraju aktywnie rozpowszechniano drukowane wydawnictwa o tematyce antyhitlerowskiej, czasami dochodziło do powstań, starć zbrojnych z okupantami itp., pisze krakowyes.eu.

Kraków i województwo małopolskie nie były wyjątkiem w tej podziemnej walce. Jednym z jej najgłośniejszych epizodów była akcja Wiśnicz.

Co to było za wydarzenie, dlaczego weszło do historii Polski i inne ciekawostki dotyczące akcji Wiśnicz przeczytacie w poniższym materiale.

Obóz filtracyjny w Nowym Wiśniczu, czyli przesłanki akcji

Po zajęciu terytorium województwa Niemcy niemal natychmiast przystąpili do tworzenia obozów filtracyjnych, do których łapani byli wszyscy, którzy nie spełniali wymogów aryjskiej dyktatury. Wiele takich obozów powstało także na terenie województwa małopolskiego.

Jeden z takich obozów Niemcy założyli pod koniec 1945 roku w Nowym Wiśniczu, należącym do powiatu bocheńskiego. Ulokowano go w murach dawnego polskiego więzienia, gdzie wcześniej funkcjonował także klasztor karmelitów bosych. W 1783 roku Austriacy przekształcili kompleks klasztorny na więzienie, a Niemcy nie znaleźli lepszego miejsca w okolicach Nowego Wiśnicza do zrealizowania kolejnej zbrodni wojennej.

Obóz filtracyjny w Nowym Wiśniczu stał się miejscem, w którym przetrzymywano, przesłuchiwano i decydowano o losie jeńców. Zazwyczaj ludzie byli tam albo rozstrzelani, albo wysłani do obozów koncentracyjnych, głównie do Auschwitz.

Krwawą pracę w obozie w Nowym Wiśniczu wykonywało kilkunastu Niemców, którzy na stałe mieszkali na terenie byłego więzienia. W obozie pracowali także Polacy, mieszkańcy miasta i okolicznych wsi. Nie należy jednak pochopnie wnioskować i uważać, że ci Polacy, którzy pracowali w obozie, byli zdrajcami swojego narodu.

Potężny cios polskiego podziemia

Przez kilka lat obóz filtracyjny w Nowym Wiśniczu decydował o losach ludzi. Jednak polskie podziemie nie czekało przez cały ten czas na cud i aktywnie przygotowywało się do zadania potężnego ciosu okupantom. W 1944 roku Armia Krajowa była już na tyle przygotowana, że ​​zaplanowała atak na obóz.

Realizacja takiego planu bez wiarygodnych sojuszników byłaby mało prawdopodobna. Tutaj żołnierze potrzebowali pracowników obozu, którzy stali się ich informatorami. W miarę możliwości przekazywali ważne informacje podziemiu, które analizowało otrzymane dane i na ich podstawie tworzyło swoje plany. Gdy byli już prawie gotowi, żołnierze podziemia otrzymali nieoczekiwaną wiadomość, że 27 lipca 1944 roku Niemcy planują wywieźć więźniów do obozu Auschwitz. Taka niespodzianka zmusiła podziemie do błyskawicznej reakcji, aby uratować niewinnych ludzi. Zdecydowano, że konieczne będzie uwolnienie więźniów w nocy z 26 na 27 lipca.

Przeprowadzenie akcji

Trudność przeprowadzenia takiej akcji jest trudna do przecenienia. Jej przeprowadzenie utrudniał fakt, że obóz znajdował się w dość trudno dostępnym miejscu, a w pobliżu nie było zbyt korzystnej okolicy. Faktem jest, że dosłownie kilkaset metrów od obozu na terenie szkoły znajdowała się jednostka 33. Batalionu SS, która była dobrze wyposażona w sprzęt wojskowy i mogła zadać partyzantom mocny cios. Z tego powodu akcję przeprowadził faktycznie jeden oddział AK – pozostałe po prostu się nie zgodziły ze względu na zbyt duże ryzyko.

Co to za bohaterski oddział podjął się ratowania ludzi w tak ryzykownych warunkach?

Akcję zaplanował i przeprowadził 36-osobowy oddział dywersyjny z I. Batalionu 12. Pułku Piechoty AK. Działał pod dowództwem Józefa Wieciecha, wybitnego polskiego bojownika o niepodległość, partyzanta, oficera Wojska Polskiego i Armii Krajowej. To właśnie ten człowiek w 1943 roku zorganizował na bazie „Łosoś” Szkołę Podchorążych Piechoty, którą ukończyło 16 członków Armii Krajowej. Podchorążowie ci przyjęli chrzest bojowy podczas akcji Wiśnicz.

Przed rozpoczęciem akcji dywersanci przecięli kable telefoniczne, co uniemożliwiło Niemcom wezwanie pomocy. Żołnierze AK ubrani w mundury strażników więziennych stali o północy pod bramą główną, choć planowana akcja miała zacząć się godzinę wcześniej, ale doszło do opóźnienia. Do bramy podszedł jeden żołnierz, który miał zmylić strażnika niemieckiego. W rezultacie zdezorientował go i sforsował bramę. Otworzyło to drogę partyzantom do wartowni, po czym wdarli się na teren obozu, gdzie szybko rozbroili niemiecką załogę – był tam tylko 1 oficer i 9 strażników.

Ciekawostką dotyczącą zdobycia obozu jest to, że partyzanci zdołali zrealizować swoje cele bez jednego wystrzału. Nikogo nie zabili, tylko złapali nazistów i związali ich, żeby nie mogli się oprzeć.

W ten sposób udało im przejąć broń i amunicję, a także odnaleźć klucze do więziennego magazynu broni. Magazyn był wystarczająco duży, więc partyzanci zabrali sporo broni, której część rozdali jeńcom obozu. 

Pomyślne zakończenie akcji 

Po zdobyciu więzienia partyzanci otworzyli cele i uwolnili 128 więźniów politycznych. Nie uwolnili jednak wszystkich – partyzanci zachowali się bardzo ostrożnie i rozważnie. Na przykład pozostawili w celach więźniów kryminalnych, którzy trafili do więzienia za pospolite przestępstwa. Robiono to po to, aby nie popełniali kolejnych przestępstw na wolności, a także aby uniknąć wydania uczestników akcji za pieniądze.

Tych, których udało się uratować z obozu, partyzanci wywieźli do okolicznych lasów, gdzie podzielono ich na grupy i umieszczono w najbliższych placówkach Armii Krajowej. Powstańcy nikogo nie przekonywali i nie agitowali, jednak część uwolnionych więźniów wyraziła chęć wstąpienia do Armii Krajowej. Ci ludzie chcieli w ten sposób podziękować swoim wybawicielom, a także wnieść swój wkład w walkę z okupantem.

Po pewnym czasie na uczestników powstania i zwykłych ludzi z okolic czekała zemsta za akcję Wiśnicz. Pod koniec października 1944 roku władze okupacyjne przeprowadziły masową pacyfikację polskich wsi. Uczestniczyli w niej żołnierze i policjanci, którzy zgodzili się na współpracę z wrogiem. W czasie pacyfikacji wiele osób zostało rozstrzelanych i wysłanych do obozów koncentracyjnych.

Mimo tak smutnego finału i krwawej zemsty niemieckich okupantów akcja Wiśnicz na zawsze zapisała się w historii Polski. Poza tym była to wyjątkowa akcja protestacyjna, podczas której nie zginął absolutnie nikt – ani okupanci, ani przedstawiciele partyzanckiego oddziału Armii Krajowej.

Na pamiątkę tego wydarzenia na terenie legendarnego więzienia w Nowym Wiśniczu zainstalowano tablicę pamiątkową. A uczestnicy akcji powstańczej stali się prawdziwymi legendami dla współczesnych mieszkańców tego małego miasteczka. Odbywają się tu także uroczystości na cześć powstańców – tradycyjnie na takim wydarzeniu przemawia burmistrz, zbierają się żołnierze i składają kwiaty. 

.......