W 1949 roku w pobliżu Krakowa rozpoczęto budowę miasta, które miało stać się dumą komunistycznej Polski. Na polach wyrastała Nowa Huta – dzielnica dla dziesiątek tysięcy pracowników Huty im. Lenina. Przyjeżdżali tam pracownicy z całego kraju, a nowa władza liczyła na to, że dobre warunki pracy i mieszkania skłonią ludzi do zmiany poglądów, pisze krakowyes.eu.
Jednak robotnicze miasto nie stało się takie, jak planowali komuniści. Mieszkańcy zachowali wiarę katolicką i polskie tradycje patriotyczne, a próby wyrugowania religii z życia publicznego wywoływały burzliwy sprzeciw. Stopniowo Nowa Huta, budowana jako dowód siły systemu komunistycznego, przekształciła się w jedno z centrów walki z nim.
Obrona krzyża w Nowej Hucie

W kwietniu 1960 roku ksiądz Satora otrzymał pisemne żądanie usunięcia krzyża z placu, na którym mieszkańcy Nowej Huty chcieli wybudować kościół. Władze postanowiły przeznaczyć tę działkę pod szkołę w ramach programu „Tysiąc szkół na Tysiąclecie Państwa Polskiego”.
Kiedy jednak rano pracownicy partyjni przyszli zdjąć krzyż, pierwsze w obronie świętości stanęły kobiety idące po mleko. Krzyczały, rzucały grudami ziemi i wzywały na pomoc mężczyzn. Krzyż udało się obronić, a w ciągu dnia wokół niego zgromadziło się ponad 4000 mieszkańców, którzy modlili się, śpiewali pieśni religijne i domagali się zgody na budowę własnego kościoła.
Jak milicja tłumiła protest w Nowej Hucie?
Już rano milicja podjęła próbę rozpędzenia tłumu, lecz bezskutecznie. W ciągu dnia starcia przybrały na sile, a wieczorem władze miasta wyłączyły oświetlenie w dzielnicy i wstrzymały połączenia komunikacyjne z Krakowem. Zamieszki trwały do godziny 3:00 w nocy 28 kwietnia. Według oficjalnych dokumentów rannych zostało ponad 180 milicjantów.
Po stłumieniu protestu przedstawiciele władz zatrzymali niemal 500 uczestników oporu:
- 147 aresztowano;
- 87 skazano na kary pozbawienia wolności do 5 lat;
- pozostałych zwolniono z pracy.
Ponadto władze miejskie skonfiskowały 2 miliony złotych zebranych na budowę świątyni. Konfrontacja ta udowodniła jednak, że mieszkańcy Nowej Huty nie zamierzają się podporządkować.
O tym, jak robotnicy Nowej Huty rzucili wyzwanie władzy komunistycznej

Kolejna fala oporu wezbrała na początku lat 80. Gdy w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku generał Wojciech Jaruzelski wprowadził w Polsce stan wojenny, pracownicy kombinatu w Nowej Hucie odpowiedzieli strajkiem. Przyłączyło się do niego od 7 000 do 15 000 hutników. W zakładzie utworzono Komisję Robotniczą Hutników, która zrzeszała 34 000 pracowników kombinatu.
W skład komisji weszli działacze:
- Mieczysław Gil;
- Stanisław Handzlik;
- Jan Ciesielski;
- Edward Nowak;
- Władysław Kielian;
- Bolesław Kozłowski.
W nocy z 15 na 16 grudnia władze rzuciły przeciwko protestującym milicję, wojsko i czołgi, które sforsowały ogrodzenie przy bramie głównej kombinatu. Strajk został spacyfikowany, niemal 300 uczestników zatrzymano, a przedstawicieli Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” zaczęto represjonować.
Podziemne struktury Nowej Huty: jak „Solidarność” kontynuowała walkę
Po rozbiciu strajku w grudniu 1981 roku działacze z Nowej Huty przeszli do działalności podziemnej. W lutym 1982 roku na Walcowni Zgniatacz powołano Komitet Ocalenia Solidarności. 30 kwietnia działacze zorganizowali milczący marsz: kilka tysięcy robotników przeszło spod bramy głównej kombinatu na Plac Centralny, unosząc dłonie w geście litery V – symbolu zwycięstwa. Mimo obecności sił bezpieczeństwa uczestnikom udało się przeprowadzić akcję.
Wśród założycieli organizacji byli:
- Stanisław Malara;
- Czesław Tondyra;
- Jerzy Ostałowski;
- Kazimierz Łapczyński.
W sierpniu 1982 roku sformowała się kolejna organizacja podziemna o nazwie „Grot”, upamiętniająca generała Stefana Roweckiego. Jej powstanie wiąże się z Maciejem Machem, Wojciechem Danielem i Zbigniewem Kubiakiem. Działaczy wspierał ksiądz Władysław Palmowski z kościoła Matki Bożej Królowej Polski, znanego jako „Arka Pana”. We wrześniu tego samego roku działacze podziemia utworzyli również Tajną Komisję Robotniczą Hutników.
O tym, jak podziemie Nowej Huty omijało zakazy władzy komunistycznej

Po aresztowaniach i stłumieniu otwartego oporu działacze z Nowej Huty zmienili taktykę: zamiast masowych strajków stworzyli sieć, którą władzom znacznie trudniej było rozbić. Tajna Komisja Robotnicza Hutników kolportowała niezależne pisma „Hutnik” i „Solidarność Hutników”. Każdego 13. dnia miesiąca robotnicy maszerowali spod bramy kombinatu lub z Placu Centralnego, przypominając władzom, że podziemie nie zniknęło. Działacze nie zapominali też o niesieniu pomocy osobom zwolnionym z pracy lub uwięzionym.
W 1983 roku przy kościele Matki Bożej Częstochowskiej powstał fundusz niosący pomoc represjonowanym mieszkańcom:
- opłacał grzywny;
- wspierał finansowo ich rodziny;
- zapewniał bezpłatne porady prawne.
Do tej siatki dołączali aktywiści z różnych zakładów Nowej Huty. Przy kościele św. Maksymiliana Kolbego ksiądz Kazimierz Jancarz zorganizował Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy, w ramach którego prowadzono wykłady i spotkania dla robotników. Działały tam również duszpasterstwa, gdzie ludzie mogli porozmawiać z kapłanami. W ten sposób opór w robotniczej dzielnicy przerodził się w potężną sieć, która pomagała krakowianom trwać mimo prześladowań.
Bogdan Włosik: morderstwo, które wstrząsnęło Nową Hutą

13 października 1982 roku robotnik Bogdan Włosik wracał do domu po demonstracji przeciwko delegalizacji „Solidarności”. Dwudziestoletni elektryk kombinatu metalurgicznego brał już udział w strajku w 1981 roku i kolportował podziemne ulotki. Tego dnia szedł na mszę do „Arki Pana”, gdy w pobliżu kościoła został zastrzelony przez kapitana Służby Bezpieczeństwa Andrzeja Augustyna.
Strzał okazał się śmiertelny, Bogdan zmarł w szpitalu wojskowym. Oficjalna wersja władz tłumaczyła strzał jako „działanie w stanie obrony koniecznej”, choć w rzeczywistości Włosik w chwili oddania strzału nie uczestniczył w starciach.
Kilka dni później niemal 20 000 mieszkańców zebrało się na pogrzebie młodego hutnika, co przerodziło się w potężną manifestację przeciwko władzy. Włosik nie był jedyną ofiarą śmiertelną oporu w regionie: do zniesienia stanu wojennego w lipcu 1983 roku zginęły 3 osoby, a setki Polaków zostało aresztowanych i internowanych. Zabójstwo Bogdana stało się jednym z tych wydarzeń, w wyniku których walka Nowej Huty wyszła z podziemia. W 2019 roku Włosik został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności.
Jak strajk w Nowej Hucie przywrócił „Solidarność” do walki
W lutym 1988 roku w Polsce gwałtownie wzrosły ceny żywności i benzyny. Pracownikom Huty im. Lenina w Nowej Hucie pensje nie wystarczały na codzienne wydatki. W kwietniu cierpliwość się wyczerpała i 26 kwietnia robotnik Andrzej Szewczuwianiec zatrzymał suwnicę i wezwał kolegów do strajku. Nie należał do podziemnej „Solidarności”, ale większość współpracowników stanęła u jego boku.
Początkowo hutnicy żądali podwyżek płac i rekompensat drożyźnianych. Dla podziemnej „Solidarności” strajk ten stał się okazją do powrotu do jawnej walki. Jej przywódcy wysunęli postulaty:
- ponownej legalizacji związku;
- przywrócenia do pracy zwolnionych opozycjonistów;
- zwiększenia rekompensat dla nauczycieli, pracowników służby zdrowia i emerytów.
Tym samym walka o płace przekształciła się w protest przeciwko władzy komunistycznej, zakazującej niezależnego ruchu robotniczego. 5 maja na teren kombinatu wtargnęły oddziały ZOMO oraz jednostki antyterrorystyczne, które siłą stłumiły strajk. Jednak podziemie Nowej Huty przetrwało: kilka miesięcy później nowa fala strajków ogarnęła całą Polskę i zmusiła władze do podjęcia rozmów z opozycją.
Nowa Huta po komunizmie: jak ocalono pamięć o podziemiu

W Nowej Hucie nie zapomniano o tamtych wydarzeniach. Znajduje się tam 26 pomników, tablic pamiątkowych i znaków pamięci związanych z działalnością „Solidarności” w latach 1980–1989. Jednym z najbardziej charakterystycznych jest pomnik z inskrypcją „Bądź wierny, idź”. Stalowa litera V symbolizuje zwycięstwo, a tablice na monumencie przypominają o ważnych etapach walki z ustrojem komunistycznym. Pomnik odsłonięto w 1999 roku przy Walcowni Zgniatacz, gdzie toczyły się strajki, a w 2005 roku przeniesiono go na skwer Budowniczych Nowej Huty przy Placu Centralnym.
Pamięć nie ogranicza się wyłącznie do kamienia i metalu:
- co roku w październiku odbywa się Bieg Memoriałowy im. Bogdana Włosika, którego uczestnicy składają kwiaty pod pomnikiem młodego robotnika;
- w Muzeum Nowej Huty wystawy przybliżają historię strajków, podziemnej prasy oraz życia codziennego w tamtych latach;
- funkcjonuje stała ekspozycja „Huta stanęła”, poświęcona strajkowi z 1988 roku.
W ten sposób wydarzenia, o których niegdyś mieszkańcy opowiadali sobie tylko ukradkiem, na stałe wpisały się w historię dzielnicy. W Nowej Hucie przetrwały nie tylko miejsca, w których sprzeciwiano się reżimowi, lecz także pamięć o tym, w imię czego ludzie ryzykowali pracę, wolność i życie.