W drugiej połowie XIX wieku Kraków pod panowaniem Cesarstwa Austriackiego został przekształcony w potężnie ufortyfikowane miasto. Twierdza Kraków otaczała je pierścieniem umocnień, a wewnątrz wznoszono koszary i szpitale wojskowe. Wojsko zyskiwało coraz większe uprawnienia do dysponowania miejskimi gruntami, pisze krakowyes.eu.
Dla armii austriackiej Kraków był kluczowym punktem oporu na drodze ku granicom Imperium Rosyjskiego. Jednak to, co miało zapewniać obronę w czasie wojny, rodziło trudności dla mieszkańców. Spór o prawo do samodzielnego kształtowania planu i zabudowy miasta stał się jednym z głównych konfliktów pomiędzy krakowskim magistratem a austriacką armią.
Trzy pierścienie obrony: jak twierdza podporządkowała sobie przestrzeń Krakowa

Armia austriacka lokowała umocnienia na wzgórzach i przy kluczowych szlakach komunikacyjnych, tworząc trzy pierścienie obrony: wewnętrzny z Wawelem jako cytadelą, pośredni oraz zewnętrzny. System ten obejmował nie tylko historyczne centrum, lecz także odległe przedmieścia, gdzie wojskowi inżynierowie również wznosili obiekty obronne.
Twierdzę rozbudowywano w kilku etapach:
- 1854 rok – ukończono budowę fortu „Kościuszko” (Fort Kościuszko) przy kopcu o tej samej nazwie;
- lata 1854–1857 – wzniesiono około 30 szańców polowych;
- 1862 rok – powstało dzieło artyleryjskie Luneta Grzegórzecka (Luneta Grzegórzecka);
- lata 1872–1886 – zbudowano nowe forty artyleryjskie;
- lata 1894–1899 – wzniesiono 17 fortów pancernych.
Umocnienia otaczały Kraków szerokim pasem: pod koniec XIX wieku funkcjonowało ponad 120 fortów i innych dzieł obronnych, a według niektórych szacunków – nawet 176. Cała linia obronna ciągnęła się na długości 60 kilometrów. Nie był to pojedynczy mur okalający miasto, lecz rozbudowana sieć fortów, dróg i stanowisk ogniowych, która diametralnie odmieniła pejzaż Krakowa oraz jego okolic.
Drogi wojskowe i forty: jak armia wpłynęła na planowanie przestrzenne miasta

Aby sprawnie przerzucać oddziały, działa oraz zaopatrzenie między fortami, austriacka armia wytyczyła wokół Krakowa ponad 300 kilometrów dróg wojskowych. Wiele z tych tras można bez trudu odnaleźć na planie miasta także w XXI wieku.
Stały się one bowiem podstawą ulic:
- Lubicz (Lubicz);
- Mogilskiej (Mogilska);
- Starowiślnej (Starowiślna);
- Wielickiej (Wielicka).
Spacerując dziś po Krakowie, poruszamy się więc traktami, którymi niegdyś maszerowały kolumny wojskowe. Szlaki te projektowano z myślą o armii, w dużej mierze ignorując wygodę cywilnych mieszkańców. Jeszcze trudniejszy los czekał tych, którzy pragnęli postawić dom w sąsiedztwie fortu. W specjalnych strefach fortecznych budownictwo mogło być całkowicie zakazane lub obwarowane rygorystycznymi ograniczeniami. W razie wybuchu wojny właściciel był nawet zobowiązany do natychmiastowego wyburzenia budynku na własny koszt, bez prawa do jakiegokolwiek odszkodowania.
Komendant ważniejszy od prezydenta: kto rządził Krakowem?

W epoce austro-węgierskiej prezydent miasta nie zawsze miał decydujący głos w kwestii wytyczania nowych dróg czy stawiania budynków. Jeśli projekt kolidował z obronnością, ostateczne zdanie należało do wojska.
To właśnie dowództwo:
- narzucało parametry techniczne dróg;
- mogło zablokować rozwój zabudowy miejskiej;
- zmuszało władze miasta do ponoszenia wydatków na obiekty obronne.
Aby odzyskać tereny, miasto musiało je nierzadko odkupywać. Sytuacja ta budziła zrozumiały sprzeciw krakowian. Prezydent Krakowa Józef Dietl (Józef Dietl), sprawujący urząd w latach 1866–1874, otwarcie oponował przeciw dalszemu rozrastaniu się twierdzy. W radzie miejskiej brakowało jednak jednomyślności: wielu radnych czerpało korzyści z zamówień dla armii, dlatego nie wszyscy byli skłonni dążyć do ograniczenia wpływów wojskowych.
Koszary, szpitale i prochownie: jak wojsko zajęło miejskie budynki

Na Wawelu, dawnej rezydencji polskich królów, austriackie wojsko zaaranżowało cytadelę. Miejsce drzew i winorośli zajęły plac apelowy, szpital i drogi forteczne, a w Baszcie Sandomierskiej urządzono magazyn prochu. Dostęp do wzgórza zamkowego wiódł wyłącznie traktami wojskowymi od strony ulic Bernardyńskiej (Bernardyńska) i Kanoniczej (Kanonicza). Dla armii stanowiło to znakomitą pozycję, natomiast dla Krakowa – profanację najważniejszego zabytku historycznego.
Obiekty wojskowe powstawały także w innych dzielnicach Krakowa:
- Koszary Franciszka Józefa (Koszary Franciszka Józefa) przy ulicy Rajskiej (Rajska);
- Koszary Arcyksięcia Rudolfa (Koszary Arcyksięcia Rudolfa) przy ulicy Warszawskiej (Warszawska);
- koszary piechoty przy ulicy Siemiradzkiego (Semiradzkiego);
- kompleksy artylerii przy ulicach Mogilskiej (Mogilska) i Rakowickiej (Rakowicka);
- szpital garnizonowy przy ulicy Wrocławskiej (Wrocławska).
W sąsiedztwie działały liczne piekarnie, młyny, kuźnie, warsztaty remontowe i magazyny zaspokajające potrzeby garnizonu. Odzyskanie Wawelu przez miasto okazało się skomplikowaną sprawą. Armia nie zamierzała opuszczać strategicznego wzgórza bez otrzymania odpowiedniego ekwiwalentu. Kraków musiał zatem współfinansować budowę nowych koszar artyleryjskich przy ulicach Mogilskiej i Rakowickiej. Porozumienie sfinalizowano w 1905 roku, lecz wojskowi opuszczali zamek stopniowo – przez kolejne 6 lat. Nawet po to, by odzyskać królewską rezydencję, magistrat musiał iść na negocjacje i ponosić gigantyczne koszty z budżetu miasta.
Prezydent Juliusz Leo wobec ograniczeń wojskowych: jak Kraków zaczął się powiększać

Na początku XX wieku miastu królów zrobiło się zbyt ciasno w dawnych granicach administracyjnych. Ówczesny prezydent Juliusz Leo (Juliusz Leo) planował przyłączenie przedmieść, budowę wałów przeciwpowodziowych, rozwój portu i kanału oraz uporządkowanie miejskich finansów. Do realizacji tej wizji niezbędne były nowe tereny, a ekspansja w warunkach ograniczeń twierdzy stanowiła ogromne wyzwanie. Dzięki udanym negocjacjom z wojskiem, we wrześniu 1907 roku rada miejska zatwierdziła projekt prezydenta.
Miasto rozrastało się w kilku etapach:
- 1911 rok – do Krakowa włączono miejscowości Ludwinów (Ludwinów), Dąbie (Dąbie), Beszcz (Beszcze) i Głębinów (Głębinów);
- 1912 rok – przyłączono Płaszów (Płaszów);
- 1915 rok – w granice miasta weszło Podgórze (Podgórze).
Po tych zmianach powierzchnia Krakowa wynosiła już prawie 47 kilometrów kwadratowych, a liczba mieszkańców sięgnęła 183 000. Na mapie pojawiły się nowe dzielnice, dając władzom miejskim znacznie większe możliwości planowania dróg i zabudowy poza starym centrum. Dla prezydenta Juliusza Leo to rozszerzenie było nie tylko zwykłą korektą granic – otwierało Krakowowi przestrzeń do rozwoju, który dotąd dławiły wojskowe wymogi twierdzy.
Twierdza Kraków w 1914 roku i jej znaczenie dla miasta
We wrześniu 1914 roku rozpoczęły się gorączkowe przygotowania do I wojny światowej. Władze wojskowe ewakuowały część ludności cywilnej, a tym, którzy pozostali w mieście, nakazano zgromadzenie zapasów żywności na 3 miesiące. Na pozycjach obronnych na rozkazy czekała potężna artyleria – ponad 900 dział, w tym ciężkie moździerze „Škoda” (Škoda). Cesarstwo Austriackie przez dziesięciolecia inwestowało ogromne środki w obronność Krakowa i jesienią 1914 roku system ten miał dowieść swojej wartości.
Miasto znalazło się na szlaku rosyjskiego natarcia, a jego forty stały się kluczowym elementem wielkiej operacji wojskowej. Kraków uniknął bezpośredniego oblężenia, jednak twierdza odegrała decydującą rolę w powstrzymaniu rosyjskiej ofensywy na przedpolach miasta jesienią i zimą 1914 roku.
Międzywojenny Kraków: jak zmieniło się zarządzanie miastem

W październiku 1918 roku polscy żołnierze przejęli kontrolę nad Krakowem. Wraz z miastem przypadł im olbrzymi majątek dawnej twierdzy austriackiej – koszary, magazyny, szpitale, umocnienia i szlaki komunikacyjne. Odrodzona Polska nie zamierzała jednak utrzymywać Krakowa w stanie, w jakim pozostawiła go armia cesarska.
Miasto stopniowo wyzwalało się spod rygorów dawnych przepisów fortecznych:
- zaniechano rozwijania fortów jako jednolitego systemu obronnego;
- artylerię w większości wycofano;
- obiekty wojskowe zaczęto adaptować do bieżących potrzeb Wojska Polskiego.
Nowe priorytety najwyraźniej uwidoczniły się na przykładzie lotniska w Rakowicach (Rakowice). Rozbudowywano je w stronę Czyżyn (Czyżyny), podczas gdy część peryferyjnych fortów niszczała. Okoliczni mieszkańcy nierzadko rozbierali je na cegłę i kamień z przeznaczeniem na materiały budowlane.
Ostatni bój dawnego systemu obronnego

Kiedy we wrześniu 1939 roku wojska niemieckie uderzyły na Kraków, część dawnych umocnień raz jeszcze znalazła się na drodze wroga. Grupa forteczna, sformowana z żołnierzy 23 Dywizji Piechoty, przez krótki czas powstrzymywała oddziały najeźdźcy i osłaniała odwrót Armii „Kraków”.
Polscy żołnierze zajęli forty na północnym zachodzie miasta:
- „Tonie” (Tonie);
- „Bronowice” (Bronowice);
- „Podchruście” (Podchruście).
Dzieła obronne, które Austro-Węgry wznosiły z myślą o wielkiej wojnie, ponownie posłużyły żołnierzom jako pozycje oporu, choć nie były już w stanie uczynić z całego Krakowa niezdobytej twierdzy.
Po zajęciu miasta niemieccy okupanci wykorzystywali forty jako magazyny lub stanowiska baterii przeciwlotniczych. W forcie „Krzesławice” (Krzesławice) w latach 1939–1941 miały miejsce masowe egzekucje polskich więźniów. Część stalowych pancerzy zdemontowano. W 1944 roku, w obliczu zbliżającej się ofensywy Armii Czerwonej, hitlerowskie dowództwo opuściło stare forty, dzięki czemu przetrwały one kolejną wojnę.
Co stało się z Twierdzą Kraków po 1945 roku?

Po II wojnie światowej Kraków otrzymał w spadku setki obiektów o różnym przeznaczeniu, lecz nie wszystkie były miastu potrzebne. W latach 50. XX wieku substancja Twierdzy Kraków zaczęła zanikać: wiele fortów zburzono, a cegłę i kamień wykorzystano jako budulec. Część kompleksów pozostawiono wojsku. Jednak o gospodarowaniu terenami wokół fortyfikacji decydowało już miasto, a nie armia.
Część obiektów zyskała nowe przeznaczenie:
- dawne Koszary Arcyksięcia Rudolfa przekazano Politechnice Krakowskiej (Politechnika Krakowska);
- zespół w sąsiedztwie kopca Kościuszki zaadaptowano na siedzibę stacji radiowej RMF FM.
Do XXI wieku przetrwało ponad 30 fortów, które przypominają o czasach, gdy armia austriacka narzucała reguły przestrzennego rozwoju Krakowa. Dlatego poznawania miasta królów nie trzeba ograniczać do Rynku Głównego, Wawelu i zabytkowych kościołów. Poza centrum turystycznym zachowało się wiele dawnych śladów, które mogą opowiedzieć odwiedzającym mnóstwo pasjonujących historii.